wtorek, 22 lutego 2011

Gniotło się gniota.

Wiosna idzie niemrawo, ale troche więcej światła jest - cóś zaczynam widzieć, może w końcu coś z gniota wygniotę...


...a w robocie robilo się fotki - mniej więcej takich obiektów:

...słuchając ulubionej muzyki:
Tercet Egzotyczny - Adios Irene.mp3

Found at: FilesTube

To był zawsze mój ulubiony kawałek tercetu pana Dziewiątkowskiego. Myślałem, że to oryginalny owoc radosnej tfurczości naszych rodaków, bo jakoś ta Irena mi nie pasowała do tych guerrilleros, ale - może oryginał jest powszechnie znany, a ja dopiero dzisiaj odkryłem - jednak faktycznie musiała być jakaś tam Irena, do której to tęsknili dzielni partyzanci na owym stepie, gdzie nocą krążą szakale, że o kolczastych opuncjach nie wspomnę. Tak to śpiewali dzielni guerrilleros:


sobota, 22 stycznia 2011

Robiło się głównie szmatką zamoczoną w terpentynie:


...ale pędzelkiem też:


...a tak u nas zima ostatnio wygląda:


że nie chce się otworzyć okna... ale przynajmniej sarenka ma lepiej:


wtorek, 28 grudnia 2010

Nie robiło się

a właściwie robiło się, ale całkiem co innego, niżby się robiło, gdyby się robiło to, czego się nie robiło.



Na kolejnych dwóch obrazkach widać dlaczego się nie robiło tego, czego się nie robiło.







Jednak w końcu się zrobiło


i można było przystąpić do robienia tego, czego się nie robiło przez ten cały czas, gdy się robiło to co się robiło.

       Obrazki, które są blisko końca tak czy owak muszą poczekać na jakieś przyzwoite światło dzienne, które o tej porze roku zdarza się na ogół wtedy, gdy jestem w pracy, czyli muszą poczekać, jak przystało na malarstwo niedzielne, do mniej więcej niedzieli.

       Tymczasem wyciągnąłem trzystuletnia podmalówkę i potraktowałem ją zielonym laserunkiem.

 Stan poprzedni:


W tym miejscu powinien być jeszcze jeden obrazek ze stanem pośrednim.
Niestety,  jakoś się nie sfotografiło.

Stan aktualny:



środa, 15 grudnia 2010

Taki zabytkowy kawałek...

Co i raz ktoś wrzuca to tu, to tam jakiś kawałek muzyki...
to ja też wrzucę kawałek - zabytkowy, ale za to wesoły.



Czy przez to, że robię w muzeum mam sentyment do zabytkowych kawałków?
Ee, chyba już wcześniej tak miałem.



wtorek, 14 grudnia 2010

Ściemniania ciąg dalszy

Pstryknięty jako i poprzedni we świetle niemożliwym, ale kolor wyszedł dość możliwie.


...ino blik od lampy przy lewym brzegu.