sobota, 19 marca 2011



Tak śpiewa pan z kiosku z gazetami na naszym przedmieściu:


Fajne jest nasze przedmieście, choć betonowe.



środa, 2 marca 2011

To nie jest mój najlepszy obraz...

ale nie będę już go więcej gniótł, niech mu będzie.


Wziąłem go do roboty, pstryknąłem w przyzwoitych warunkach (w sali wystawowej), wróciłem z nim do domu, powiesiłem na ścianie, a tu ciemnawo i znowu nie wiem jak on właściwie wygląda.
Jedyne, co jest pewne, to to, że jest jakieś prawdopodobieństwo,  że w pewnych warunkach oświetlenia może wyglądać z grubsza podobnie jak na zdjęciu.

...ale co tam będziecie jakieś gnioty oglądać, posłuchajcie pieśni pięknej:


...i zaśpiewajcie (jeśli chcecie) razem z chłopcami z Paragwaju... na przykład po niemiecku:

Der Moment ist gekommen, dass wir uns trennen
In der Stille spricht das Herz und seufzt

Geh mit Gott mein Leben
Geh mit Gott meine Liebe

Die Kirchenglocken klingen traurig
Und es scheint, dass ihre Töne dir auch sagen,

Geh mit Gott mein Leben
Geh mit Gott meine Liebe

Wohin du auch gehst magst, ich werde mit dir gehen
In den Träumen werde ich immer an deiner Seite sein
Höre meine Stimme, meine süsse Liebe
Ich denke an dich
Wir werden uns immer wiedersehen

In der Morgendämmerung erwache ich glücklich und erwarte dich
in deinem Herzen begleite ich dich, wohin du auch immer gehst.


wtorek, 22 lutego 2011

Gniotło się gniota.

Wiosna idzie niemrawo, ale troche więcej światła jest - cóś zaczynam widzieć, może w końcu coś z gniota wygniotę...


...a w robocie robilo się fotki - mniej więcej takich obiektów:

...słuchając ulubionej muzyki:
Tercet Egzotyczny - Adios Irene.mp3

Found at: FilesTube

To był zawsze mój ulubiony kawałek tercetu pana Dziewiątkowskiego. Myślałem, że to oryginalny owoc radosnej tfurczości naszych rodaków, bo jakoś ta Irena mi nie pasowała do tych guerrilleros, ale - może oryginał jest powszechnie znany, a ja dopiero dzisiaj odkryłem - jednak faktycznie musiała być jakaś tam Irena, do której to tęsknili dzielni partyzanci na owym stepie, gdzie nocą krążą szakale, że o kolczastych opuncjach nie wspomnę. Tak to śpiewali dzielni guerrilleros:


sobota, 22 stycznia 2011

Robiło się głównie szmatką zamoczoną w terpentynie:


...ale pędzelkiem też:


...a tak u nas zima ostatnio wygląda:


że nie chce się otworzyć okna... ale przynajmniej sarenka ma lepiej: